uzależnienie od jedzenia

Uzależnienie od jedzenia

Czy słyszeli Państwo kiedyś o kimś uzależnionym od pomidorów, albo łososia, a może od żeberek, lub kiszonej kapusty?


Ja też nigdy nie spotkałam się z takim uzależnieniem.
Nie znam nikogo uzależnionego od orzechów, ale myślę, że łatwo znaleźć osobę uzależnioną od orzeszków w cukrze, albo ciastek, batoników, lodów, czekoladek, chipsów, drożdżówek, piwa, alkoholu, generalnie – od węglowodanów.
Słodki smak uzależnia, powodując, że najpierw czujemy się lepiej, a potem podle.

Im więcej cukru jemy, tym więcej cukru chcemy.
U osób uzależnionych od węglowodanów, które zostaną ich pozbawione, występują typowe objawy odstawienia: rozdrażnienie, problemy z koncentracją, bóle głowy, zmiany nastroju, zmęczenie, bezsenność.
Oczywiście większość osób uzależnionych od węglowodanów cierpi z powodu stanów zapalnych, oporności insulinowej, cukrzycy, alergii, chorych jelit, często nie zdając sobie z tego sprawy.
Na przykład z cukrzycą typu 2 można żyć, nie wiedząc o swojej chorobie przez dłuższy czas… Jeśli nie robimy regularnie badań okresowych, nie kontrolujemy poziomu insuliny i cukru we krwi, nie ważymy się, jemy w większości przetworzoną żywność, a jedynym lekarstwem, po jakie sięgamy jest pudełko czekoladek – nie jest dobrze.
Uzależnienie od jedzenia, prawie zawsze węglowodanów, czyli cukrów, jest udręką dla samych uzależnionych – najpierw jedzą bez opamiętania, do momentu aż opróżnią paczkę słodyczy lub poczują mdłości, potem czują frustrację, gniew na samych siebie, żal, a w końcu sięgają po pocieszenie w formie…. – oczywiście cukrowego narkotyku.
Często jedzą nocą, albo w ukryciu, aby uniknąć złośliwych komentarzy rodziny czy współpracowników. Sięgają po jedzenie w momentach stresu, samotności, bólu, ale także znudzenia lub zupełnie bezmyślnie, np. śledząc losy ulubionych bohaterów serialu telewizyjnego. Często jedzą na stojąco, w biegu, na kanapie, w drodze do pracy lub z pracy.
Dlaczego gustują właśnie w cukrze?
Może wynika to z faktu, że naszym pierwszym pokarmem jest matczyne, słodkie mleko ? Może rolę gra tu kojąca na chwilę słodycz ?
Możliwe, że osoba uzależniona jest niedożywiona – tak, można cierpieć na otyłość i jednocześnie nie dostarczać swemu ciału odpowiedniej ilości składników pokarmowych, witamin, mikroelementów…
A może łatwiej jest sięgnąć po torebkę ciastek, niż usmażyć omlet?
Być może zjadanie cukru w różnej postaci to jedyny sposób, w jaki uzależniony potrafi radzić sobie ze stresem.
Możliwe, że osoba objadająca się, cierpi tak naprawdę na depresję, głód miłości, akceptacji, zrozumienia, czułości ?
A może na skutek traumatycznych zdarzeń w przeszłości wypracowała jedyną, jaką potrafiła, metodę radzenia sobie ze wspomnieniami, stresem, bólem?
Piszę o tym trudnym temacie, bo od lat słyszę od otyłych, uzależnionych ludzi o potępieniu, z jakim się spotykają, osądach, lekceważeniu itp.
Nie wiemy, z czym zmaga się otyły, uzależniony od jedzenia człowiek, ale z pewnością targa nim wiele emocji i może to właśnie one, niewyrażone, są przyczyną nałogu?


Ten artykuł kieruję zarówno do tych, którzy są szczupli i panują nad swoimi nawykami i tych proszę, aby przed osądem zdobyli się na próbę zrozumienia, co może dręczyć otyłego uzależnionego człowieka, lub po prostu zaakceptowali go, takim, jakim jest.


Otyłym uzależnionym chcę powiedzieć, że mogą i powinni szukać dla siebie pomocy, tradycyjna dieta, reżim kalorii i męki ćwiczeń fizycznych nie pomogą.
Należy zwrócić się do dobrego terapeuty, zapoznać się z technikami nazywania i uwalniania emocji, poprosić o pomoc ludzi, którym ufamy, szukać grup wsparcia i podjąć każdą możliwą próbę pomocy sobie.
Jest duża szansa, że po rozpoznaniu własnych uczuć i nazwaniu ich uwolnią się z nałogu, a przynajmniej nauczą się nad nim panować.
Dobry dietetyk zrozumie, że klient/pacjent cierpi prawdziwy, a nie wyimaginowany, głód, pomoże go zaspokoić, wesprze dobrze dobranym, sycącym programem żywienia, nie potępi, lecz będzie wspierał i pozytywnie motywował.

Przewiń do góry